KHEM... KHEM!


Link 24.01.2008 :: 12:33 Komentuj (0)

Nie wiem co jest grane, ale już trzeci raz od początku roku jestem przeziębiony. Smarkanie, chrząkanie i kaszlenie stało się moim nieodłącznym rytuałem. Jeszcze trochę i zapomnę jak to w ogóle jest być zdrowym. Czasami odechciewa się już wszystkiego, zaś blog prowadzony wcześniej z ogromną pasją staje się rzeczą podrzędnej wagi. Postanowiłem się jednak przemóc, pokonać fizyczną niedyspozycję i wypełnić pustkę jaka bije z tego miejsca. Nie mam zamiaru, ani siły wdawać się w polemikę z samym sobą na temat prostytucji w Indiach, głodu w Afryce i biedy w Polsce. Podsumuję natomiast to, czym byłem w jakimś tam stopniu zaabsorbowany podczas mojej miesięcznej nieobecności. Zaczynamy!


Dexter


Serial ten zrobił niemały szum w świecie telewizji. Jeżeli jesteś posiadaczem internetu z pewnością obiło Ci się coś o uszy. Bohaterem jest seryjny morderca z kodeksem - zabija wyłącznie morderców. Cóż za ironia prawda? Polecam osobom, które lubią specyficzny, czarny humor, thrillery z domieszką psychologii oraz poszukującym czegoś naprawdę ambitnego. Jeżeli czujesz się w dodatku społecznym outsiderem - satysfakcja gwarantowana. W postaci tej odnajdziesz ukojenie. Obecnie wyprodukowane zostały dwa sezony. Podejrzewam, że w trzecim sezonie Dexter przyjedzie do Polski tropić Mordercę z samochodu-żuka.


Teaser STAR TREK XI


Najnowszy film z mojej ulubionej serii s-f znajduje się właśnie w fazie produkcji. Reżyserem obrazu został J.J. Abrams, twórca sukcesu Lost. Miałem pewne obawy - jak zresztą każdy fan - czy wraz ze scenarzystami Transformers nie zrobią z treka kiły z mogiłą, ale teaser uspokoił mnie do tego stopnia, iż spokojnie mogę wyczekiwać świątecznej premiery bez potrzeby zerkania do spoilerów i nieoficjalnych fotek (co nie zmienia faktu, że i tak będę to robił).




Strajk scenarzystów

 

Kochani Scenarzyści! Żywię ogromną nadzieję, że strajk przyniesie oczekiwane efekty. Wynegocjowanie nowego, bardziej lukratywnego kontraktu oraz... lepsze historie! Tak! Liczę, iż wynagrodzicie nam - maniakom tworzonych przez Was seriali - długie wyczekiwanie! Bo jak nie, to... #$%!


Nasza klasa


O tym wynalazku to już chyba nie da się powiedzieć niczego nowego. Od siebie dodam tylko tyle, że mam już 102 znajomych, z czego 10% naprawdę utrzymuje ze mną kontakt, reszta zaś mija mnie na ulicy jak powietrze. Dalszy komentarz jest chyba zbędny.


A na koniec smutna wiadomość... umarł Heath Ledger. Nie jestem jego fanem. Według mnie był to dobrze zapowiadający się aktor, któremu brakowało jednak kilu lat, aby mógł być nazywany "gwiazdą" czy też "aktorem wybitnym". Jak widać przykre okoliczności losu znowu pokazały, że internet pełen jest głupców. Jego ostatnia rola w filmie Nolana została już okrzyknięta fenomenalną, a lada dzień Heath stanie się legendą na miarę Marlona Brando lub Brandona Lee. Wszystko fajnie i w ogóle, ale The Dark Knight wraz z fenomenalnym Jokerem wychodzi dopiero w wakacje!


  


Majter




MESHUGGAH - OBZEN


Link 25.01.2008 :: 19:47 Komentuj (0)

Gdzie się podział ten młody metal? Żyje i ma się dobrze. Przynajmniej taką mam nadzieję. Od kilku lat przechodzę ostry kryzys muzyczny. Niby wszystko jest w porządku i ciężkie brzmienia wciąż podnoszą mój tyłek z kanapy, ale serce podpowiada, że coś się zmieniło. Najwidoczniej stałem się bardziej krytyczny. Nie wszystko przyjmuję już z taką łatwością. Są kapele, które nudzą mi się po kilku dniach, a kawałki przypadające innym do gustu nie porywają do tego stopnia, aby odpalić je ponownie. Całe szczęście istnieją jeszcze kapele zdolne do obudzenia mojej rockowej duszy. Należą do nich Opeth, Lux Occulta i... Meshuggah.



To chyba te matematyczne, mięsiste podziały sprawiają, że nie mogę oderwać się od muzycznej lektury serwowanej przez szwedzkich artystów. Nowa płyta nosząca nazwę obZen pozornie nie wnosi nic nowego do ich dyskografii, ale... no właśnie. Progresywne, rytmicznie wykalkulowane riffy nie nawiązują już tylko do wcześniejszych meshuggowskich patentów. Momentami jesteśmy w stanie usłyszeć toolopodobne bajery i zapewniam, że nie piszę tego tylko jako fanatyk Maynarda. Oprócz markowego, specyficznego dla kapeli ciężaru pojawia się również moment wytchnienia - przestrzenne, wyciszone partie, w odpowiednim momencie znakomicie miażdżone przez gitarową potęgę.


W sferze wokalu nie widać szczególnej ewolucji, co nie jest oczywiście zarzutem przeciw umiejętnościom Jensa Kidmana. Facet niezmiennie wykonuje wspaniałą robotę, zapodając nam ten sam, dobrze sprawdzony patent. Jego krzyk wciąż jest pełen energii. Jak żaden frontman czyni ze swojego głosu kolejny instrument, przy okazji dodając utworom jeszcze większej miazgi. Znakomicie mieści się w podziałach, które (tak! teraz będzie najmilsza niespodzianka) na najnowszej płycie wyłamując się z twardej matmy, stają się bardziej elastyczne.


Meshuggah - obZen to kawał dobrego mięska. Konkretna napierdalanka z ciekawymi aranżacjami. I chyba tego właśnie szukam przez cały czas w muzyce. Intensywności, ciężaru i pasji. 


Majter




KOMIKS ROKU 2003 - MAGAZYN TIME... OSCAR W DRODZE?


Link 26.01.2008 :: 13:42 Komentuj (2)

Niezmiernie liczę na nominację do Oscara dla Persepolis za najlepszy film nieanglojęzyczny. Wiem, powinienem wykazać się większym patriotyzmem i żywiołowo kibicować obrazowi Andrzeja Wajdy, ale:


po 1) jestem maniakiem komiksowym, a wspomniany wyżej film to właśnie ekranizacja historii obrazkowej


po 2) ta historia obrazkowa jak to nazwałem, jest w rzeczywistości opowieścią o brutalnej rzeczywistości


no i wreszcie...


po  3) Katynia nie oglądałem więc nie będę pieprzył bzdur.



Persepolis to dwuczęściowa biografia Marjane Satrapi. Opisuje w niej burzliwe wydarzenia, których była naocznym świadkiem. Pierwsza część skupia się na końcach rządów Szacha i rewolucji islamskiej, natomiast druga to właśnie tytułowa historia powrotu, podsumowanie życia i akceptacja swojej narodowości. Brzmi poważnie? Nic bardziej mylnego. Marjene ten trudny temat wrzuca do konwencji humorystycznej i w bardzo luźnym, przyjaznym dla oczu i umysłu czytelnika stylu wprowadza nas w swój specyficzny świat zbuntowanej, zawsze idącej pod prąd dziewczyny.



Komiks ten zawiera niewątpliwie wyraźny przekaz feministyczny. Pierwszy raz jednak (i mam nadzieję, iż nie ostatni) spotykam się z tak pozytywnym tego typu wydźwiękiem.  To wręcz hołd dla ludzkich możliwości, siły ducha oraz wiary w marzenia. Najbardziej zaś podoba mi się brak jakiegokolwiek politycznego stronnictwa ze strony autorki. Nachalnego moralizatorstwa również nie mamy co szukać. Indywidualne przemyślenia przychodzą same. Historia porusza bowiem swoim własnym, charakterystycznym tonem. Czysta przyjemność... tak najtrafniej można podsumować te dziełko.


Z niecierpliwością czekam na polską premierę filmu. Z przychylnych recenzji możemy wywnioskować, iż niewiele ustępuje on pierwowzorowi. Jeżeli zaś chodzi o nieszczęsny Katyń... cóż. Obie produkcje poruszają niezwykle ważne kwestie natury historycznej. Musimy pamiętać, że nie jesteśmy jedynym narodem na świecie, który ucierpiał za sprawą wojen i przewrotów politycznych. Nie muszę chyba dodawać, że warto czasem wychylić nos ze swoich spraw, aby zauważyć, iż innym też było i jest ciężko.


Majter 




JAK OTWORZYĆ WINO BEZ USZCZERBKU NA ZDROWIU?


Link 27.01.2008 :: 10:50 Komentuj (4)

Lifehack to ogólna nazwa sposobów i trików używanych do ułatwiania sobie życia. W szczególności są to pomysły programistów, którzy próbują przenosić idee i koncepcje informatyczne na codzienne życie.


żródło: Wikipedia


Minęło już trochę czasu od kiedy moje usta ostatni raz nawilżone zostały napojem winopodobnym. Kącik alkoholowy leżał odłogiem, a piękna idea zapoznawania czytelników z walorami jabola popadała w zapomnienie. Do odświeżenia tematu zainspirował mnie post kolegi na jednym z lokalnych for metalowych. Ubolewał on nad faktem, iż podczas otwierania wina stracił pół zęba. Przypomniała mi się podobna sytuacja z udziałem przyjaciela. Byliśmy wtedy strasznie wstawieni, a stan ten niewiele pomagał w dobraniu się do trunku zapieczętowanego tzw. "chujowym, plastikowym korkiem". Jest on wyjątkowo nieporęczny ze względu na mocne przywieranie do powierzchni szklanej ścianki. Śliskie palce oraz upojenie alkoholowe uniemożliwiają zatem otwarcie go. Jednym skutecznym sposobem jest w takiej sytuacji skożystanie z własnego uzębienia. Co jednak zrobić kiedy mamy słabe szkliwo, albo po prostu boimy się, że stracimy wszystkie jedynki?



Sytuacja zazwyczaj wygląda następująco. Jesteś pijany. Próbujesz otworzyć wino kręcąc korkiem w kierunku wskazówek zegara. Jak nie trudno się domyślić - bezskutecznie. Powtarzasz zatem ten sam zabieg tyle, że w przeciwną stronę. Dupa. Korek jest porządnie przekręcony. Chwytasz go zębami. AŁA! Nie ma zęba.


Schemat wyraźnie pokazuje, iż siła mająca służyć nam do oderwania tworzywa przeciwstawia się i ciągnie wraz z nim zębiska:



Warto dodać, iż niewprawiony konsument pozostawia w korku wypustki, jeszcze bardziej przytwierdzające plastik do szkła. Sytuacja wydaje się zatem być bez wyjścia. NIC BARDZIEJ MYLNEGO! Sprawdź czy masz pod ręką zapalniczkę. Jeżeli nie (wiadomo - nie wszyscy muszą palić papierosy), to skocz po nią do monopola. Pod żadnym pozorem nie zaopatruj się w zapałki. Są one przede wszystkim nieporęczne. Pamiętaj, że jednocześnie będziesz musiał pilnować kąta nachylenia butelki do płomienia, co z szybko spalającymi się zapałkami nie jest szczególnie proste. Nie trudno też w takim momencie o poparzenia. Popsułoby to całą zabawę z picia, a nie o to nam wszystkim chodzi.



Jeżeli kiedykolwiek zapalałeś znicz na cmentarzu, tudzież koktajl Mołotowa na stadionie, zdajesz sobie sprawę z tego, iż płomień musimy rozniecać "od spodu" (patrz: obrazek 3). W ten sposób unikniesz przypadkowego oparzenia. Pół minuty wystarczy, aby plastik stał się wystarczająco miękki. Na wszelki wypadek sprawdź to opuszkiem palca. Bez obaw. Tworzywo te szybko stygnie więc nieprzyjemne konsekwencje nie wchodzą w grę. Upewniwszy się, że dalsze przypalanie jest już zbędne, chwyć korek i pokręć nim w dowolnym kierunku. GOTOWE!


Teraz nie pozostaje Ci już nic innego, jak tylko napić się upragnionego wina. Smacznego!


Majter




STUDENTIX PRZEGRYWA Z NASZĄ SZKAPĄ


Link 28.01.2008 :: 19:07 Komentuj (12)

Ciekawe zjawisko daje się odnotować ostatnio w internecie. O tym, że wszyscy siedzą już na Naszej-klasie nie trzeba chyba nikomu przypominać. Czy zauważyli jednak państwo wpływ tego medialnego giganta na swoich mniej popularnych braci? Czasem takie zależności widać niemal gołym okiem. W trakcie trzymiesięcznego strajku amerykańskich scenarzystów podskoczyło przykładowo zainteresowanie grami komputerowymi, ogromnym powodzeniem cieszył się również i tak już niezwykle popularny serwis Youtube. Natomiast nasza-szkapa znokautowała całkowicie jedną z moich ulubionych społeczności sieciowych - Studentix. Zapewniam, że nie jestem ich człowiekiem, a jedyną rzeczą łączącą mnie z tym serwisem jest założone tam konto. Co by jednak nie mówić o tego typu wynalazkach, Studentix należał do tych bardziej udanych i miał to, czego brakuje większości - klasę  (całe szczęście nie tylko w pasku adresu).


Autorom NK'i wyraźnie brakuje pomysłu na serwis, którego ułomności, są coraz bardziej dostrzegalne. Powolny serwer, brak przejrzystego menu oraz elastycznego inerfejsu to jedynie fizyczne przykłady. Co natomiast dzieje się, gdy w grę wchodzi etyka i kwestia dobrego smaku? Dlaczego nikt nie pomyślał jeszcze o tym, aby zaskarżyć serwis o łamanie praw o ochronie danych osobowych? Przecież nie każdy życzy sobie, aby jego zdjęcie pojawiało się w wirtualnej odpowiedniku dziennika szkolnego. A co z nauczycielami będącymi nieustannie na ustach userów tamtejszego forum? Co niektórzy dostaliby zawału na widok materiałów pojawiających się na ich temat. Nie żebym sam się nie wyśmiewał, ale stawia to jedynie NK jako internetowe zjawisko w niezbyt przychylnym świetle. Studentix posiadał opcję ograniczonego dostępu do własnego konta oraz zamknięte grupy dyskusyjne. Idealne rozwiązanie dla wprowadzenia ogólnej kultury wypowiedzi i swobody poglądów bez zniesmaczenia dla pozostałych userów. Ale czy na podobnej zasadzie nie działają prawdziwe fora? Z mojej wypowiedzi pochopnie można wysnuć wniosek, iż powinno się zapieczętować hasłem każdą grupę dyskusyjną osobom z zewnątrz. Nic bardziej mylnego. Jeżeli jednak rozpatrujemy to w odniesieniu do społeczności internetowych, to coś tu chyba jest nie tak. Wiąże się z tym jeszcze jedna, najbardziej wkurzająca cecha NK. Jeżeli chociaż raz wejdę w podforum o tematyce dajmy na to zoofilskiej (ahhh ta jurna szkapa [sic!] ) w celach typowo humorystycznych, to w tablicy mojego profilu widnieje widoczna jak byk informacja o mojej przynależności do owego forum amatorów zwierzęcych krągłości. W przypadku Studentixa istniała możliwość dowolnego opuszczenia grupy po zapoznaniu się z treścią bez jakiegokolwiek śladu swojej tam obecności.


Na koniec wspomnę o hipokryzji, jaka wylewa się z tego miejsca. Owczy pęd ku osiągnięciu milionowej liczby przyjaciół przysłonił początkowe idee. Bez wątpienia jest to fajna zabawa, a możliwość odszukania starych znajomych oraz odświeżenia kontaktów stanowi ekscytujący element tej rozrywki. Niektórymi zabawkami trzeba jednak umieć się bawić.


Majter








| Lay&html by Majter |



Księga Gości

[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]

A r c h i w u m

2008
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec



Kategorie

Obserwacje(14)
Film(7)
Trochę kurtury kur*a!(7)
Psioczenie(7)
Alko-world(3)
Kulinaria(2)
Komiks z morałem(2)
Komiksowo(2)


L i n k i

Moje filmy na Youtube
Blog Kubusia
Znakomita audycja alkoholowa
Polska strona o Gwiezdnej Wędrówce
Polski blogger
Batcave - serwis komiksowy
Krypton League - serwis komiksowy
Pojeby :)
Rygorystyczne oceny
Oceny.org
Darmowy katalog stron


www.pajacyk.pl



;]
Czasami mam sraczkę myśli... więc piszę.

Kombajn, którym stworzyłem tego bloga :D

Copyright © by Majter