A.I. - JAK JA SIĘ ICH BOJĘ!


Link 18.06.2007 :: 07:06 Komentuj (0)

Biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie czyta tego bloga, uzmysłowiłem sobie jak wielkie możliwości stoją teraz przede mną. Nigdy nie miałem takiej wolności twórczej, a że moje wpisy nie muszą być poddawane ocenie z zewnątrz mogę wstrzeliwać się w dosłownie każdą tematykę. A o czym napiszę teraz? Kocham filmy s-f. Od lat młodzieńczych rządzą moją wyobraźnią. Naoglądałem się tego już tyle, że powinno mi wychodzić bokiem. Ale nie! Zawsze chętnie zbadam nawet najgorszy gniot. Co prawda w połowie seansu mogę rzucić pilotem o ścianę, grunt jednak, że nie przeszedłem obok owej produkcji obojętnie. A jakie s-f najbardziej preferuję? Oczywiście takie "przyszłościowe" z kosmitami, statkami międzygwiezdnymi, laserami i... androidami! Przez tych ostatnich długi czas nie mogłem spać po nocach. Będąc małym szkrabem zawsze chowałem się za drzwiami, kiedy na ekranie pojawiał się jakiś blaszak. Dlaczego tak mnie przerażali? Hmm... zawsze mogło mu się któremuś coś poprzestawiać w tym pozytronowym mózgu, a że był silniejszy i mądrzejszy, to bez trudu poradziłby sobie z zabiciem przedstawicieli ludzkiej obsady filmu. W dodatku komputerowe popiskiwania i światełka ze ślepiów nie zwiększały mojej sympatii do Tych istot. Wydaję mi się, że początek mojej cyber fobii wiąże się z ekranizacją "Akademii Pana Kleksa". Ale o co chodzi? Przecież to typowa baśń edukacyjna dla najmłodszych. I co do tego rzeczywiście nie ma wątpliwości. W filmie pojawia się jednak dość obszerny wątek Golarza Filipa, który za pośrednictwem lalki Adolfa pragnie zniszczyć tytułową Akademię. No i właśnie ta lalka narobiła niezłego bałaganu w moim młodym umyśle. Nie dość, że sam Golarz roztaczał wokół siebie mroczny i przerażający nastrój, potęgowany dodatkowo przez sugestywną ścieżkę dźwiękową, to w dodatku przysyła naszym bohaterom tego spiskującego, mechanicznego, małego gnojka. Już od początku swojej obecności w murach szkoły budzi grozę i niepokój. Nie posiada snów i mówi jak na robota przystało twardym, plastikowym akcentem. Jego chód jest również imponujący. To wypadkowa Terminatora i laleczki Chucky. Oblecha! Inny kultowy android - Roy Batty z "Łowcy androidów" Ridleya Scotta. Tym razem mamy do czynienia z obrazem przeznaczonym dla widza dorosłego. I o ile w Akademii czynnikiem wywołującym strach była czysta dziecięca fantazja, tak w przypadku Łowcy zaważyło świetne aktorstwo oraz imponująca wizja postapokaliptycznej Ziemi. Roy Batty szuka swoich korzeni, dosłownie zmierza do tego celu po trupach. Poprzez obsesję na punkcie przedłużenia swojego życia staje się jeszcze bardziej niebezpieczny. Jest silny, odporny na warunki nieprzyjazne człowiekowi, w dodatku posiada cholernie nie ludzki wygląd (logiczne... Rutger Hauer). Kolejnym robotem na mojej czarnej liście jest Terminator. To chyba jedna z najbardziej przerażających postaci kina. Obdarzony ludzką powłoką mechaniczny potwór, którego nic nie może powstrzymać przed zabiciem Sary Connor. Nie posiada żadnych hamulców moralnych. Ma tylko jeden cel. Trzeba przyznać, że Arnie znakomicie spisał się w tej roli. Twardy, niemiecki akcent oraz imponująca budowa - toć to cyborg pełną gębą. Ale to co najbardziej straszyło było dziełem specjalistów od efektów specjalnych i charakteryzacji. Nigdy nie zapomnę kulminacyjnej sceny w fabryce, w której to Sara ucieka na czworakach przed mechanicznym endoszkieletem. A pamiętacie może taki serial "Gwiezdna eskadra"? Był to jednosezonowy produkt, który nie przypadł do gustu zachodniej widowni. Teraz po części przyznałbym temu rację, lecz dla samego motywu androidów seria powinna przetrwać jeszcze choć jeden sezon. Tutaj maszyny walczą o swoje prawa i zawierają pakt z obcymi. Najbardziej interesujące jest jednak samo ich wprowadzenie do historii. W pierwszym odcinku pojawiają się tylko w retrospekcjach i w dodatku nie do końca, bo tylko pod postacią nie lubianych przeze mnie cyber-dźwięków i świateł. Następnie bohaterowie wymieniają między sobą informacje o nich, wspominają wielką wojnę oraz ujawniają swoją niechęć i strach. Padają bardzo ciekawe słowa: "Pamiętam kiedy byłem dzieckiem i zobaczyłem pierwszego A.I. Wyglądał jak człowiek, ale.... coś w nim było nie tak." Za to książkowym przykładem robo-świra (czyli takiego co w połowie filmu wariuje) jest Ash (Ian Holm) - oficer medyczny ze statku Nostromo. Najpierw wprowadza swoją załogę w pułapkę (dla niedomyślnych chodzi o Obcego), a potem totalnie dostaje w dekiel. Skacze, biega, mamrocze coś bez sensu, wylewa z ust białą ciecz... no i dusi Ripley. To trzeba po prostu zobaczyć! Dzisiaj spoglądam na te postacie z mniejszym niepokojem. Moja fobia zakończyła się w momencie, kiedy obejrzałem pierwszy odcinek Star Trek - The Next Generations. Jednym z bohaterów serialu jest android Data. Generalnie jest to przyjazny gość, ale nawet on w dwóch czy trzech odcinkach stanowił niebezpieczeństwo dla innych. Ma również brata Lore - kompletnego szajbusa. O Star Treku rozpiszę się jednak w następnych postach.


Majter








| Lay&html by Majter |



Księga Gości

[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]

A r c h i w u m

2008
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec



Kategorie

Obserwacje(14)
Film(7)
Trochę kurtury kur*a!(7)
Psioczenie(7)
Alko-world(3)
Kulinaria(2)
Komiks z morałem(2)
Komiksowo(2)


L i n k i

Moje filmy na Youtube
Blog Kubusia
Znakomita audycja alkoholowa
Polska strona o Gwiezdnej Wędrówce
Polski blogger
Batcave - serwis komiksowy
Krypton League - serwis komiksowy
Pojeby :)
Rygorystyczne oceny
Oceny.org
Darmowy katalog stron


www.pajacyk.pl



;]
Czasami mam sraczkę myśli... więc piszę.

Kombajn, którym stworzyłem tego bloga :D

Copyright © by Majter