Wiele się to już nasłuchałem o urokach życia w samym sercu miasta od osób tam zameldowanych. Nie wiedzieć czemu dostrzegają oni w swojej stłoczonej i głośnej krainie coś naprawdę cudownego. No bo jak tu nie dostrzegać plusów takiego usytuowania? Bycie w centrum wydarzeń, lepszy dostęp do kultury, puby, dyskoteki. Żyć nie umierać. Co ciekawsze te tzw. mieszczuchy nierzadko w swoich pieśniach pochwalnych urągają godności mieszkańców osiedli znajdujących się na obrzeżach metropolii. Podać jakiś przykład? Proszę bardzo. "A wy to na takim zadupiu mieszkacie, ja mam przynajmniej wszędzie blisko i w ogóle jest fajnie". Uwaga ta jest na tyle głupia, iż w dobie dobrze rozwiniętej komunikacji miejskiej najzwyczajniej absurdalna. Mieszkam w dzielnicy PIIIIIIIIIIII od urodzenia i jakoś nieszczególnie przychodzi mi narzekać na kiepski dojazd. Jasne... bywa, że uliczne korki oraz niesprzyjająca pogoda utrudnia dostanie się do pracy na czas. W zamian za to mam jednak spokój i czas na usłyszenie własnych myśli. Nie uważam, aby w mieście do tego stopnia było ciężko o te dwa czynniki (bądź co bądź założenie takie byłoby krzywdzące), jednak to czego wczoraj byłem świadkiem utwierdziło mnie w przekonaniu, iż mieszczański ruch powinien nieco przystopować w krytyce nowych osiedli i przez chwilę spojrzeć na swoje własne podwórko. POLSKA POKONAŁA BELGIĘ. I jak tu się nie cieszyć z wielkiego zwycięstwa? Trzeba przyznać, że polski kibic wie jak uczcić taką chwilę. Na początek pół tuzina przyśpiewek z kumplami na środku jednej z głównych ulic śródmieścia, potem kilka gongów w ryj - ale tak do krwi, żeby było z jajem! - i na sam koniec efektowna ucieczka przed policyjnym radiowozem. Współczuje lokatorom kamienic, którzy do 4:00 rano musieli wysłuchiwać darcia o różnorodnej tematyce: "POMOCY! BIJĄĄĄĄĄ! KURW@@@@! AAAAAAA!", "WKS! POLONIA! WKS! POLONIA!" lub "NO PRZESTAŃ JUŻ KURW@! ROZDZIELCIE ICH JA PIERD%%%!". Przez te 20 godzin siedzenia w budynku muzeum zdążyłem wyrobić sobie dość nieciekawą opinię o tutejszych warunkach bytowych. Nie neguję faktu, iż żyją tam z całą pewnością ludzie wartościowi, ciekawi i inteligentni. Nie każdy też musi być potulnym barankiem chodzącym spać zaraz po Wiadomościach. Poza tym wspomniane przeze mnie chuligaństwo to nie tylko rdzenni mieszkańcy, ale również zbieranina z całej PIIIIII, którą przyciągają na miejsce te same aspekty co innych: chęć zabawy i zapomnienia o troskach dnia codziennego. Co innego jednak być tam gościem, co innego mieszkać i znosić męki z takimi przejezdnymi. Jeżeli o 23:00 nie można wyjść już spokojnie z psem na spacer, to ja dziękuje. Wybieram swoją "wioskę".


Majter


Name:


Komentarze:

24.11.2007 :: 23:45 :: 212.122.214.3
chwilowobeznazwy
fifti cent

23.11.2007 :: 15:02 :: 83.28.53.88
kubysmovies
Blołdżob, hał macz?