Lifehack to ogólna nazwa sposobów i trików używanych do ułatwiania sobie życia. W szczególności są to pomysły programistów, którzy próbują przenosić idee i koncepcje informatyczne na codzienne życie.
żródło: Wikipedia
Minęło już trochę czasu od kiedy moje usta ostatni raz nawilżone zostały napojem winopodobnym. Kącik alkoholowy leżał odłogiem, a piękna idea zapoznawania czytelników z walorami jabola popadała w zapomnienie. Do odświeżenia tematu zainspirował mnie post kolegi na jednym z lokalnych for metalowych. Ubolewał on nad faktem, iż podczas otwierania wina stracił pół zęba. Przypomniała mi się podobna sytuacja z udziałem przyjaciela. Byliśmy wtedy strasznie wstawieni, a stan ten niewiele pomagał w dobraniu się do trunku zapieczętowanego tzw. "chujowym, plastikowym korkiem". Jest on wyjątkowo nieporęczny ze względu na mocne przywieranie do powierzchni szklanej ścianki. Śliskie palce oraz upojenie alkoholowe uniemożliwiają zatem otwarcie go. Jednym skutecznym sposobem jest w takiej sytuacji skożystanie z własnego uzębienia. Co jednak zrobić kiedy mamy słabe szkliwo, albo po prostu boimy się, że stracimy wszystkie jedynki?

Sytuacja zazwyczaj wygląda następująco. Jesteś pijany. Próbujesz otworzyć wino kręcąc korkiem w kierunku wskazówek zegara. Jak nie trudno się domyślić - bezskutecznie. Powtarzasz zatem ten sam zabieg tyle, że w przeciwną stronę. Dupa. Korek jest porządnie przekręcony. Chwytasz go zębami. AŁA! Nie ma zęba.
Schemat wyraźnie pokazuje, iż siła mająca służyć nam do oderwania tworzywa przeciwstawia się i ciągnie wraz z nim zębiska:

Warto dodać, iż niewprawiony konsument pozostawia w korku wypustki, jeszcze bardziej przytwierdzające plastik do szkła. Sytuacja wydaje się zatem być bez wyjścia. NIC BARDZIEJ MYLNEGO! Sprawdź czy masz pod ręką zapalniczkę. Jeżeli nie (wiadomo - nie wszyscy muszą palić papierosy), to skocz po nią do monopola. Pod żadnym pozorem nie zaopatruj się w zapałki. Są one przede wszystkim nieporęczne. Pamiętaj, że jednocześnie będziesz musiał pilnować kąta nachylenia butelki do płomienia, co z szybko spalającymi się zapałkami nie jest szczególnie proste. Nie trudno też w takim momencie o poparzenia. Popsułoby to całą zabawę z picia, a nie o to nam wszystkim chodzi.

Jeżeli kiedykolwiek zapalałeś znicz na cmentarzu, tudzież koktajl Mołotowa na stadionie, zdajesz sobie sprawę z tego, iż płomień musimy rozniecać "od spodu" (patrz: obrazek 3). W ten sposób unikniesz przypadkowego oparzenia. Pół minuty wystarczy, aby plastik stał się wystarczająco miękki. Na wszelki wypadek sprawdź to opuszkiem palca. Bez obaw. Tworzywo te szybko stygnie więc nieprzyjemne konsekwencje nie wchodzą w grę. Upewniwszy się, że dalsze przypalanie jest już zbędne, chwyć korek i pokręć nim w dowolnym kierunku. GOTOWE!
Teraz nie pozostaje Ci już nic innego, jak tylko napić się upragnionego wina. Smacznego!
Majter


![;]](http://img236.imageshack.us/img236/1673/jablofdo3.jpg)