MIKOŁAJ MADE IN U.S.A.


Link 16.12.2007 :: 15:36 Komentuj (1)

No tak... Raz w roku przychodzi taki dzień kiedy część mojej natury odpowiedzialna za całą tą ignorancję i chamstwo, którego mogliście uświadczyć na blogu wymięka całkowicie i czeka do chwili wybicia godziny dwunastej w noc sylwestrową. Boże Narodzenie jest moim ulubionym świętem, a co najdziwniejsze wielu ateistów i osobników będących na bakier z Kościołem niestrudzenie wyczekuje 24 grudnia jakoś dziwnie podekscytowana i napełniona duchem optymizmu mimo, iż sama geneza tego dnia stanowi dla nich rzecz równoważną ze zjedzoną przed chwilą kanapką z pasztetem. Gdzie zatem leży tajemnica Bożego Narodzenia? Czyżby kluczem do rozwikłania zagadki tego niepowtarzalnego klimatu był puszczany już dziesiąty raz na antenie telewizji Kevin sam w domu? A może to napotykane co krok lampki oraz ozdoby świąteczne rozczulają nas do tego stopnia, iż nie myślimy już o niczym innym jak tylko o uśmiechu drugiej osoby i możliwości spędzenia nadchodzących chwil w gronie rodziny? O dziwo coś w tym jest. Tradycja polska nie ma się czego wstydzić w starciu z wytworami amerykańskich mediów, ale część prawdy leży we stwierdzeniu, że kochamy podejście naszych zachodnich sąsiadów do kwestii Świąt. Mamy oczywiście nasze piękne kolędy, dwanaście potraw, sianko pod stołem i Gwiazdora, ale czy na myśl o tym dniu nie widzimy oczami wyobraźni reklamy Coca-Coli?


Od siebie muszę natomiast dodać, iż uwielbiam piosenki Franka Sinatry - White Christmas i Let it Snow. Od kiedy żelazna kurtyna przestała istnieć dzieciom należącym do mojego pokolenia ukazała się zupełnie inna wizja świąt. Do dziś wspominam z sentymentem lecące na niemieckim kanale reklamy z udziałem Mikołaja oraz telewizyjne premiery familijnych filmów, których akcja działa się zazwyczaj w zaśnieżonym NYC. Przypływające z zagranicy bożonarodzeniowe trendy połączyły się z rodzimymi. Nasi rodzice w swojej pamięci noszą obraz ozdobionej owocami choinki, zapach pieczonych ciastek oraz spotkania w dużym gronie rodzinnym, elementy obecnie zanikające i tak różne od tego co znamy dzisiaj.


Dochodzimy więc do nieuniknionej konkluzji. Przerośnięta amerykanizacja naszego najważniejszego w kraju święta bardzo często pojawia się jako jeden z głównych problemów w ocenie współczesności. Obawa przed zanikiem narodowych wartości jest w jakiś sposób uzasadniona, ponieważ serwowane nam przez jankesów elementy budzą ogromne emocje i czynią Boże Narodzenie znacznie bardziej atrakcyjnym. Ja jednak skłoniłbym się ku tezie o naturalnym, nieinwazyjnym łączeniu się tradycji obu kultur.


W ostateczności stanowią one dla mnie jedynie otoczkę emocji oraz dobrych rzeczy kojarzących mi się z grudniowym dniem dobroci. Myślę w tym momencie o udanych próbach mojej mamy w zapewnieniu mi i rodzeństwu udanych, pełnych szczęścia godzin. Kasa nigdy się u nas nie przelewała, lecz nie pamiętam, aby kiedykolwiek zabrakło u nas prezentów, nawet tych skromnych, choinki czy wigilijnych potraw. Trzeba zaś przyznać, że uśmiechnięty w telewizorze Kevin czy też Alf rozdający chorym dzieciom podarki skutecznie odwracali uwagę od tych problemów.


Majter








| Lay&html by Majter |



Księga Gości

[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]

A r c h i w u m

2008
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec



Kategorie

Obserwacje(14)
Film(7)
Trochę kurtury kur*a!(7)
Psioczenie(7)
Alko-world(3)
Kulinaria(2)
Komiks z morałem(2)
Komiksowo(2)


L i n k i

Moje filmy na Youtube
Blog Kubusia
Znakomita audycja alkoholowa
Polska strona o Gwiezdnej Wędrówce
Polski blogger
Batcave - serwis komiksowy
Krypton League - serwis komiksowy
Pojeby :)
Rygorystyczne oceny
Oceny.org
Darmowy katalog stron


www.pajacyk.pl



;]
Czasami mam sraczkę myśli... więc piszę.

Kombajn, którym stworzyłem tego bloga :D

Copyright © by Majter