Cholera! Przez te pieprzone wakacje oduczyłem się pisać. Wykrzesanie kilku zdań na klawiaturze jest dla mnie wyczynem na skalę kosmiczną. A cóż takiego dokonało się w moim życiu, że tak się uwsteczniłem? Czyżby praca robola doprowadziła do takiego stanu!? Jako młodszy elektryk monter musiałem całkowicie wyzbyć się uczuć wyższych oraz nieustannie być przygotowanym na obelgi ze strony kierownika. Stres, wycieńczenie, mało snu... tak! Myśle, że to dlatego! Wakacje? Chyba coś przeoczyłem... Zaczynają sie studia. Stopniowo dostrzegam moje rzeczywiste podejście do obowiązków i niechętnie, acz z pokorą muszę przyznać słuszność opinii jakoby zawsze muszę wymyślić coś, aby odciągnąć się od nauki. Wcześniej była to praca. Ciężki wysiłek, satysfakcja z wykonanego obowiązku... budziło to we mnie odczucia przysłaniające problemy studiowania. W tamtej bowiem chwili stały się one dla mnie błahe i śmieszne. Szukając nowych bodźców antyedukacyjnym postanowiłem, że ucieczką od uczelnianych powinności będzie tym razem nadrabianie braków w postaci nieobejrzanych nigdy z różnorakich przyczyn filmów i niedokończonych lub odrzucających mnie nie wiedzieć czemu książek. Tak! Świadomość, że jeszcze umiem czytać jest niesamowita. Dawniej przebrnięcie przez księgę o grubości przekraczającej jakieś sto stron graniczyło dla mnie z cudem. Jednak świadomość zaprzepaszczonego niegdyś czasu i zwyczajna nuda skłoniły mnie do sięgnięcia po najwyższą klasykę.
Zbrodnie i karę! Jak narazie nie mogę się wręcz oderwać. Czysta przyjemność płynąca z obcowania z tak świetną lekturą sprawia również, że mam cholernego wkurwa na samego siebie. Pomyśleć tylko, że mogłem w swoim marnym życiu przeczytać o wiele więcej. To się wręcz w głowie nie mieści jak można być takim obibokiem. Co ja w tym czasie robiłem w liceum?
Innym, równie traumatycznym dla mnie przeżyciem było zapoznanie się z serialem Twin Peaks. A raczej przypomnieniem go sobie. Co w tym w ogóle takiego niezwykłego? Wbrew pozorom odpalenie pierwszego odcinka nie było dla mnie rzeczą łatwą. Jest to jedyne zjawisko filmowe, które w moim umyśle wytworzyło wokół siebie tak gęstą aurę tajemniczości. Taki standardowy "zakazany owoc". Dużą w tym zasługę mieli moi rodzice, którzy konsekwentnie zabraniali oglądania "tego brzydkiego filmu" tym bardziej, że puszczany był w godzinach nocnych. Nie mam im tego za złe. Przynajmniej wyrosłem na względnie normalnego człowieka... no dobra, kogo ja chcę oszukać?? :)
Psychoza... kolejna perełka, którą jakimś cudem przeoczyłem na przestrzeni lat. Film, który jest ponadczasowy (i ch*j, że czarno-biały! przeraża równie mocno co w kolorze). Niesamowity klimat grozy, mroczna zagadka i ten straasznyyy dooom! Kto nie widział, ten pipa! O! To by było na tyle. Obiecuję kochany pamiętniczku, że będę pisać częściej. Postaram się też popracować nad gramatyką... pa!
Majter


![;]](http://img236.imageshack.us/img236/1673/jablofdo3.jpg)