Kolega z pracy wysłał mi dwa dni temu linka do opisu książki pt. Kroniki Jednorożca - Polowanie zamieszczonego na Gildii.pl. Jak podaje serwis jest to powieść zbliżona klimatem do znanego polskim widzom serialu Heroes. Intrygująca notka pchnęła mnie do zapoznania się z historią i nie ukrywam, że to co przeczytałem wprawiło mnie w zdumienie, a zarazem konkretnie rozbawiło (dużą rolę w tym procesie odegrał zarys drugiej postaci). Podrzędny telepata Edmund Lis i bioenergoterapeuta Piotr Konieczny, zwany Młodym, staną w obliczu wydarzeń, które uzmysłowią im, że świat, w którym żyli do tej pory, ma także inne, niebezpieczne oblicze. Nawet dla ludzi obdarzonych nadludzką mocą. Zrozumieją, że... ONI WCIĄŻ ŻYJĄ POŚRÓD NAS. I WKRÓTCE ZNÓW UPOMNĄ SIĘ O SWOJE PRAWA...

Oczami ignoranta
Notka ta jasno daje nam do zrozumienia, iż akcja rozgrywać będzie się w polskich realiach. Od razu chciałbym zaznaczyć, że z dokonaniami pana Roberta J. Szmidta nie miałem nawet minimalnej styczności. Nie mogę nawet w najmniejszym stopniu ocenić poziomu artystycznego jaki prezentuje Polowanie, aczkolwiek przeświadczenie o rychłym niepowodzeniu produktu (chciałbym jednak podkreślić, że jedynie w momencie natarczywego ubierania historii w hero-operę) jakoś nie daje mi spokoju. Mówiąc prościej - superbohaterskie klimaty średnio sprawdzają się w naszym kraju. I nie mówię tu już o zainteresowaniu rodaków czytaniem takich rzeczy, bo o tym to do znudzenia piszą i mówią publicyści od wielu lat (w tym ja, chociaż publicysta ze mnie żaden). Widok mężczyzny biegającego po ulicach Warszawy lub przeskakującego przez płot jednej z wiejskich gospód w jaskrawym kostiumie z peleryną po prostu średnio krystalizuje się w mojej wyobraźni. Podejrzewam, że bohaterowie omawianej książki noszą się "normalnie", ale nawet w takiej formie są oni namiastką amerykańskich X-Men, postaci wpisanych grubą kreską w pop kulturę zjadaczy hamburgerów. Podobnie jest z muzyką Country lub chórkami Gospel. To nie nasza działka... i tyle.
Oczami optymisty
Pozwoliłem sobie jednak na zbyt swobodną interpretację zawartości produktu. Polski superbohater/mutant to nic nowego i szokującego. Na pochwałę zasługuje to z jak niewyobrażalną gracją i swobodą udało mu się wpasować do polskiej rzeczywistości. Od przykładów, aż się roi.
Ryszard Lubicz
Moce: autopatia. Potrafi nawiązać psychiczny kontakt ze swoją taksówką. Za dnia przykładny ojciec i głowa rodziny. Nocą zaś zmienia się w nieokiełznanego amanta.

Piotrek Zduński

Moce: pączkowanie. Jest w stanie wytworzyć swoją własną kopię zapasową. Niestety "jego drugie ja" - karzące nazywać siebie Paweł - bywa przeważnie nieco bardziej mroczne od oryginału. Moim skromnym zdaniem scenarzyści wyraźnie wzorowali się na Multiple Manie z wydawnictwa Marvel - posiadającym nieco zbliżoną umiejętność.
Ferdynant Kiepski
Bohater nieco już wysłużony. Bez niego jednak lista ta byłaby niekompletna i mało przekonująca. Moce: super metabolizm. Dla niego wypicie 10 piw w pół godziny nie stanowi poważnego problemu. Warto napomknąć, że nie odbija się to na jego kondycji fizycznej i psychicznej. Jest to moc jeszcze bardziej nietuzinkowa kiedy uświadomimy sobie, że Ferdek praktycznie w ogóle nie podnosi tyłka z fotela. Chętnie rozpisałbym się szerzej na temat roli bohatera w polskiej telewizji, prasie, książce i komiksie, ale od dłuższej chwili bardzo chce mi się sikać. Z tego też powodu przepraszam za ewentualne błędy ortograficzne oraz niedbale wrzucone zdjęcia! Z mojej strony to tyle... mam nadzieję, iż nie przynudzałem tak mocno.
Majter


![;]](http://img236.imageshack.us/img236/1673/jablofdo3.jpg)