|
Co było pierwsze? Fajka czy piwo? Tym oto naukowym, wyraźnie (tak przynajmniej mi się wydaje) zahaczającym o kwestie ewolucyjne tonem rozpoczynam mój wywód. Zapewniam też, że dalsza część tekstu pozbawiona będzie jakiejkolwiek warstwy intelektualnej. Zawieje oczywiście typowym u mnie dydaktyzmem, ale na to już niestety nie mam wpływu. Witajcie w świecie głupoty... Ona bowiem jest żródłem problemu o którym mowa. Nałóg nikotynowy. Pamiętam jak dziś swojego pierwszego papierosa i uczucia towarzyszące temu występkowi. Ekscytacja, coś nowego, zakazanego. Najczęściej zaczynamy palić jako nastoletnie dzieci, a powody temu towarzyszące są różnorakie. Należą do nich nuda, - Rychu, cho no! Zapalimy za szkołą kur*a! - Ty, jeszcze piwko se jebniemy nie? - No. chęć zaszpanowania przed kolegami, - Krystian! Palisz szlugi? - zawołał Rychu. - Eee... no jakoś tak nie bardzo - odpowiedział speszony chłopiec. - A chcesz? - Eee... no kurcze, wiesz... - zawahał się nasz ciapowaty bohater. - No nie bądź pizda! Słowa te zadziałały jak zaklęcie. Krystian wziął do ręki papierosa i zaciągnął sie robiąc przy tym skwaszoną minę. bunt oraz pragnienie indywidualizmu. No bo nikt nie da mi wmówić, że spodobały mu się walory smakowe i to one czynią jego uzależnienie rzeczą wartą utraty zdrowia (chociaż zdarza się i tak o czym napiszę za chwilę). Podane wyżej sytuacje, są oczywiście przesadzone i pasują bardziej do jakiegoś patologicznego, tudzież dresiarskiego światka, w którym wiek bohaterów oscylujące gdzieś pomiędzy 12-14 rokiem życia. Niestety motywy kierujące nami, są niezmienne co czyni sytuację jeszcze bardziej komiczną gdy uzmysłowimy sobie jak destrukcyjna jest nasza natura. Bardzo łatwo jest ocenić to co mną kieruje kiedy stanie się z boku. W momencie jarania rzadko jednak towarzyszą mi podobne myśli. Dlatego jeszcze rzadziej rozważam kwestię rzucenia świństwa. Przez ostatnie dni staram się jednak od niego oderwać i z bólem muszę przyznać, iż jest to zadanie cięższe niż mógłbym pomyśleć. Podczas moich kilkutygodniowych zmagań wymyśliłem nawet kilka technik to ułatwiających. Ich skuteczność jest jak wynika z tekstu niska, być może osoba to czytająca będzie umiała wykorzystać je w bardziej wydajny sposób. ZATRUCIE Metoda stara jak świat. Idziesz na imprezę, do klubu, tudzież otwierasz domowy barek z alkoholem. Wlewasz w siebie tyle, że odczuwasz stan zwany pizdą i idziesz spać. Skoro jesteś palaczem to na pewno nie zapomnisz o tym, aby palić w tym czasie. BIEDA Kieszeń pusta. Nie ma za co kupić paczki petów. A ile można opalać znajomych, prawda? Skutek - pożądany, gdyż nieubłagany świat materializmu zafundował Ci darmową kurację. W PARY Dobierasz sobie koleżankę, kolegę żyjącą w nałogu. Zatruwasz jej umysł pogadanką o negatywnym działaniu nikotyny, po czym dodajesz jak to ciężko z pieniążkami. Twoja paląca połówka dochodzi oczywiście do podobnych wniosków dzięki czemu rzucacie razem. Polecam tą technikę szczególnie ze względu na możliwość wzajemnego się kontrolowania. Palenie ma oczywiście swoje plusy. O wiele lepiej smakuje z papierosami piwo, a i najebać można się szybciej. Nie sądzę, aby kompensowało to straty zdrowotne i finansowe, lecz muszę się jakoś pocieszać. Kiedyś pewnie osiągnę swój cel i definitywnie zamknę temat szlugów. Do tego czasu trzymajcie za mnie kciuki i pamiętajcie: NIE PALCIE - UMRZECIE ZDROWSI! Majter
Name: Komentarze: 19.10.2007 :: 23:59 :: 83.28.69.104 14.10.2007 :: 19:54 :: 80.55.68.174 |