|
Nie wiem czy to ja się starzeję, czy też niektóre rzeczy otaczające mnie stają się głupsze. Pomyślmy... Na własnym przykładzie możemy odczuć, iż z dnia na dzień przeistaczamy się w inną osobę. Uzupełniamy poglądy, uczymy się na błędach. Poznajemy nowe miejsca i ludzi. Rozwój. Oto co cechuje każdą ludzką istotę. Ten nieprzenikniony czynnik, który popycha naszą egzystencję do przodu, nakręca wszechświat i przewraca porządek, jednym słowem: każe biec do przodu. Siódmy sezon Smallville burzy to odwieczne prawo i pokazuje nam w sposób dosłowny co oznacza uwstecznienie. Z bólem serca muszę przyznać, iż najnowsza odsłona przygód młodego Clarka Kenta zaprzepaszcza powoli jej najlepsze elementy. A wcale nie było ich tak mało. Serial ten ciężko byłoby uznać za niezwykle ambitny czy też innowacyjny. Dobra rozrywka - tym właśnie było dla mnie Smallville. Zabawą, ucztą dla oka i nasyceniem spragnionego nowych wrażeń fana komiksów. A co otrzymałem przez ostatnie pięć epizodów? Powielone pomysły, spieprzone profile postaci oraz nijakość... najgorszą rzecz jaka może przytrafić się serii telewizyjnej lub komiksowej. LEX LUTHOR Przed: Moim zdaniem najlepiej przedstawiona postać. Rozbity wewnętrznie młodzieniec, niezwykle ambitny i nieświadomie zmierzający do swojego przeznaczenia. Przyszły wróg Supermana. Ucieleśnienie zła. Tym właśnie stanie się w przyszłości. Na przestrzeni odcinków ukazywane były drobne niuanse, podteksty oraz zmiany w osobowości bohatera, które mogły wskazywać na stopniowe wypełnianie się jego losu. Co tu dużo mówić? Najlepszy Luthor w historii kina i telewizji. Niustannie się rozwijający... po prostu fascynujący! Po: Rozbity wewnętrznie... nudziarz. Melancholik - fajtłapa. Współczujący synalek, wykiwany perfidnie przez Dark Lanę (sic!) Przesadzam? Opis ten i tak jest znacznie ciekawszy od tego co widzimy na ekranie. Gdzie podział się Lex z szóstego sezonu? Co z jego mroczną krucjatą? Czyżby jego rogi przeleżały przerwę wakacyjną w jednej z jego skrzynek depozytowych? CHLOE Nigdy nie przepadałem za tą dziewczyną, ponieważ odbierałem ją jako dokoptowaną na siłę do mitologii postać. Taki Pete Ross z cyckami i cipką. I o dziwo lepiej wypadający w roli kumpla Supermana niż znany widzom czarnoskóry odpowiednik. No ale o czym to ja chciałem? Aha... biedna Chloe przeżywa obecnie ciężkie chwile. Musi ukrywać przed swoim chłopakiem, że jest meteo freakiem. Nienawidzę tego mówić, ale... CZY GDZIEŚ JUŻ TEGO NIE WIDZIELIŚMY?? (mała podpowiedź: relacje Clark-Lana, sezon 1-6) LANA Małżeństwo z Luthorem niezbyt pozytywnie wpłynęło na naszą kruszynkę. Całe szczęście wróciła na farmę do Clarka... otoczona anielskim światłem, ubrana w białe, delikatne ciuszki, szepcząc przy każdej możliwej okazji ciepłe słowa o miłości i innych fajnych rzeczach... ale zaraz! Coś tu nie gra! Dlaczego Lana biega po nocy z łopatą i tłucze nią biednych miliarderów? Po co jej tajne obserwatorium i skąd u licha ten pomysł, żeby w wolnym czasie piekła szarlotkę?? NO PLISSSS!! Nie mogę na to patrzeć. CLARK A Clark jak to Clark... ani nie irytuje, ani niczym w swoim zachowaniu nie zadziwia. Szkoda tylko, że kolejny sezon nie ruszył zadka na biegun. Co z jego treningiem? Czy scenarzyści nie mogli odwlec długo oczekiwanego szkolenia w bardziej oryginalny sposób? "KAL-ELU! MUSISZ ŚLEDZIĆ KARĘ!" Bądźmy jednak szczerzy. Jest to najlepszy wątek najnowszej serii, ale jeżeli twórcy nadal będą utrzymywać tą tendencję spadkową, to go po prostu spieprzą. Smallville dostało zadyszki w serialowym biegu. Jakość takich produkcji jak Lost czy też Heroes nie ma zupełnie żadnego wpływu na mój odbiór. Nigdy bowiem nie dostzegałem rażącego kontrastu w tej zacnej trójce. W czym więc możemy upatrywać winy? Może siedem lat na antenie to jednak lekka przesada? Czas pokaże... Majter
Name: Komentarze: 30.10.2007 :: 12:13 :: 83.28.64.245 29.10.2007 :: 23:28 :: 83.9.222.96 29.10.2007 :: 22:52 :: 212.122.214.3 29.10.2007 :: 22:05 :: 83.28.73.23 29.10.2007 :: 14:31 :: 83.5.63.9 29.10.2007 :: 14:21 :: 83.28.54.73 |