Człowiek pozbawiony życiowego celu jest wybrakowany. Niby jesteśmy tymi maszynami składającymi się z mięsa, kości, tkanek, osocza i wielu innych paskudnych elementów napędzających ten skomplikowany wichajster, ale oprócz spożywania jedzenia, robienia kupy, pieprzenia się i chodzenia spać przejawiamy również cechy popychające nas ku wyższym potrzebom. Znam oczywiście osobniki (nazwa adekwatna do ich egzystencji) nie posiadające takich zapędów zatem od wiewiórki różni ich jedynie to, iż umieją czytać i posiedli umiejętność mowy, aczkolwiek przeważająca część mojego otoczenia sięga wyżej i realizuje się w mniej lub bardziej rozdmuchanych czynnościach, począwszy od pisania, a na tańcu góralskim kończąc. O sobie mogę powiedzieć, że jestem wiewiórką z aspiracjami muzycznymi. Moje ogłoszenie (w internecie oczywiście) zawierające apel do zespołów o włączenie mnie do składu w postaci wokalisty czekało nietknięte rok. Ktoś jednak je odkopał i odezwał się, rozpoczynając w ten sposób ciąg przybywających do mnie propozycji. Minęły dwa lata od kiedy śpiewałem regularnie w jakimś bandzie. Z niecierpliwością czekam na powtórkę z rozrywki, gdyż wspomnienia dawnych lat wciąż są wyraźne. Nieodżałowany klimat prób, spięcia, śmiechy, pot i wspólna praca... dla tych rzeczy warto znów zacząć przygodę z muzyką. Nie zawsze jednak było kolorowo, raz z mojej kiedy indziej innych winy. Raz ja byłem frajerem, kiedy indziej oni zachowywali się jak ch*je. Ludzi, którzy działają w tej branży można zatem równie łatwo zaszufladkować co gatunki metalu. Zdażają się oczywiście tzw. mieszanki stylów, ale to czyni omawiane przeze mnie zjawisko jeszcze bardziej ciekawym.


OBÓZ PRACY


To zespół, w którym każdy skrupulatnie wykonuje swoje zadanie. Muzycy są pracowici i nigdy nie nawalają. Można jednak odnieśc wrażenie, że robią to bardziej ze strachu aniżeli miłości do tego co robią. W Obozie Pracy musi być bowiem szef... on zawsze ma racje i z niewiadomych przyczyn jego opinia góruje nad innymi w pozornie demokratycznej dyskusji.


FAŁSZYWE CHOOJE


Moi faworyci. Ich zakres umiejętności jest naprawdę szeroki: - rąbanie dupy z prędkością światła (czyt. kiedy robisz siku) - nie informowanie o rozwiązaniu kapeli - wmawianie Ci, że jesteś debilem chociaż wszystkie fakty przemawiają za tym, iż to właśnie Ty masz rację (a ona zaś godzi w honor dupka) - brak przyjaznej atmosfery... marudzenie, marudzenie, marudzenie.


POCZCIWE CHOPY


Dużo osób się z nich śmieje kiedy tak naprawdę powinni uczyć się od nich manier. Poczęstują Cię kawą, sokiem lub wodą, jednocześnie wypierdalając Cię z zespołu tak, że jeszcze zrobi Ci się miło.


Nie mam zamiaru popełniać błędów z przeszłości. Wystarczy, że kiedyś bez mrugnięcia okiem można było wrzucić mnie do dwóch pierwszych kategorii. Czas najwyższy pychę i megalomanię spłukać wraz z kackupą, podnieść tyłek z klopa i wziąść się do konstruktywnej roboty. Muzyka to przednia zabawa, ja zaś mam zamiar bawić się do upadłego.


Majter


Name:


Komentarze: